Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/detestata.na-tkanina.pulawy.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
Ona ma na jej punkcie obsesję.

– Pomyślałem sobie, że może pamiętasz, czy mama kiedykolwiek wspominała kobietę

Ona ma na jej punkcie obsesję.

Savannah przez jakiś czas chodził do knajp na podryw, miał nawet kilka przygód na jedną noc. Seks był niezły, ale trochę jak tania whisky. Następnego dnia Reed czuł się zmęczony, wypluty i zwyczajnie stary. Dał sobie spokój. Nie potrzebował przekrwionych oczu i wyrzutów sumienia. Ile razy mówił „Zadzwonię do ciebie”, chociaż wiedział, nawet po paru drinkach, że łże jak pies i że chodzi mu tylko o jeden numerek, o nic więcej. Może powinien grać w kręgle. Albo w golfa. Albo uprawiać wspinaczkę skałkową. Cokolwiek. Potarł dwudniowy zarost, dopił resztki zimnej kawy i postanowił przejść się do biura Kathy Okano. Zadać jej kilka pytań. To przecież ona naciskała na przyspieszenie śledztwa w sprawie Bandeaux, a teraz się wycofuje. Niezdecydowana jak dziewica. Przeszedł przez korytarz i już miał wejść do jej gabinetu, gdy drogę zablokowała mu jej sekretarka - Tonya. Wyglądała jak czynna członkini Światowej Federacji Zapaśniczej. Grubo ciosana, zdecydowanie mało kobieca figura, do tego tona makijażu, czarne, wzburzone włosy i cięty język. - Wyszła. - Dokąd? - Była umówiona na lunch - odpowiedziała sekretarka. - Ale właśnie rozmawiałem z nią przez telefon. - A, to już wiem, dlaczego wyleciała stąd jak szalona - powiedziała Tonya. - Przekażę jej, że pan był. - Dzięki - warknął, wsadzając ręce do kieszeni. Zawrócił do swojego gabinetu i przyspieszył kroku, słysząc telefon. Dzwoniła Morrisette. - Pieprzony dupek! Powinnam cię spisać! - wrzeszczała. Pewnie ktoś zajechał jej drogę. - Za co? - zapytał Reed. - Cześć! Słyszałeś najświeższe wieści? - zapytała, przekrzykując hałas skrzeczącego radia policyjnego i pędzących samochodów. - Wczoraj w nocy Berneda Montgomery kopnęła w kalendarz. - Matka? - Zgadza się, zabrano ją do szpitala, bo miała atak z serca, i w ciągu dwudziestu czterech wykitowała. I co powiesz? Pechowo, nie? Ty! Uważaj! Jak jedziesz, kurwa! - Opanuj się. Opowiedz mi o Bernedzie Montgomery. - Niewiele wiem, ale w szpitalu wrze. Wygląda na to, że nie umarła tak po prostu. Broniła się. Niewykluczone, że ktoś wśliznął się do jej pokoju i udusił ją albo podał jakiś środek. - Cholera! - Amanda Montgomery ostrzegała go, że ktoś próbuje wykończyć całą rodzinę. Zdaje się, że miała rację. - Spotkajmy się w szpitalu. - Już tam jadę. Sięgnął po marynarkę i kątem oka dostrzegł jakiś ruch. Odwrócił się i zobaczył Sugar Biscayne. - Detektywie Reed? Mogę z panem chwilę porozmawiać? - Jej wczorajsza buta wyparowała bez śladu. Spojrzał ostentacyjnie na zegarek. - Jasne. Proszę wejść. - Zaprosił ją do środka.
życie.
Jennifer niejedno leniwe popołudnie, spacerowali po molo w Santa Monica, wędrowali
Kiedy wyjechałyśmy z lotniska, Liwie wypatrywała drogowskazów, co mnie
muszę się tłumaczyć.
Końcówka nazwy łodzi?
Roy’s zdecydowanie podupadł, jak stwierdził Bentz, przejeżdżając koło tego lokalu.
– Kocham cię – szepnął, ale nie odpowiedziała, nie uniosła powiek, nie sprawiła mu
109
chłodnym wiatrem. Poczekał, aż zmniejszy się ruch, wszedł do sklepu po drugiej stronie,
cyklonu. Mózg sterujący całym tym koszmarem chciał dopaść jego, Bentza.
jesteś?
w punkcie odbioru bagażu. Chciałbym przejrzeć nagrania.
– Coś się stało.

Śmierć nie jest lepsza niż życie! Cholera! Wreszcie stała się optymistką!

czy przez resztę słonecznego popołudnia pospacerować po mieście, kiedy usłyszała za sobą
nie jest kompletną idiotką – wątek Avalon wydaje się interesujący. Wezmę go pod uwagę.
Kimberly skinęła wolno. Nadal usiłowała poskładać to wszystko w jakąś
Znowu zajęła się prowadzeniem samochodu. Quincy już jej nie przeszkadzał. Zauważył,
możesz mydlić oczy. Wiem, że coś się wydarzyło, Rainie. Coś się stało, Shep ci pomógł i to
Nie cierpiała swoich napadów niepokoju. Wstydziła się ich i nie chciała
Oficer dyżurny poinformował ją, że szef wyjechał na patrol. Rainie poprosiła
- Nie snuj wspomnień, Rainie. Chcę, żebyś była tu ze mną. - Wziął jej
służby w organach ścigania już do końca życia. Nie będzie nawet mogła zatrudnić się w
Podczas gdy technicy zdejmowali odciski palców, pakowali do torebki włosy i
cień skruchy. – Zamierzałem wam powiedzieć. Ale nie było kiedy. Naprawdę.
cudowny sposób pojawiła się tam na nowo? Na to nie trzeba umysłu geniusza. W ciągu paru
w sprawach kryminalnych.
niektóre rozwiązania są dość proste. Można by wprowadzić w szkołach specjalne zajęcia.
- Chcę mieć zdjęcia - rzucił natychmiast Quincy. - Najlepsze, jakie de

©2019 detestata.na-tkanina.pulawy.pl - Split Template by One Page Love